Hey Hai Hello~~! Z tej strony Nanako, która przygotowała dla Was prolog naszego pierwszego opowiadania~! Oł yesss xD Ogólnie nie wiem jak to wyjdzie ponieważ piszę shoujo po raz pierwszy tak na poważnie więc proszę o rady i wyrozumiałość :3 Co najważniejsze to wielkie podziękowania dla Haru-chan za pomoc poprawkach :3 Jednak i tak przepraszam za braki przecinków ^.^ Więc zapraszam do czytania~!
- I-Z-A-Y-A-K-U-N~~! Nie uciekaj~!! - jeszcze nigdy nie słyszała u niego takiego tonu. Zaczęła się rozglądać za swoim bratem i kiedy nareszcie Go zobaczyła, zapiszczała ze strachu. Jej ukochany brat, zawsze w jej oczach idealny, teraz stał cały zakrwawiony z znakiem stopu w ręce. W minutę ogarnęła co się dzieje i pobiegła pomóc.
-Shizuo~! Słyszysz mnie? No weź mnie nie ignoruj! Shizuo~! - zaczęła wydzierać się i machać w stronę starszego Heiwajimy. Coś jednak tak go zaaferowało, że nie zwracał uwagi na to co się w około niego dzieje. Dziewczyna przepchała się przez tłum gapiów i dotarła do blondyna, jednak nim się zorientowała zobaczyła, że ktoś w ich stronę biegnie. Był to dość niski osobnik płci przeciwnej, z brązowymi krótkimi włosami, w czarnej kurtce z kapturem otoczonej białym puszkiem. Jedyne to co pomyślała to " Lol co za gość przecież jest środek lata, jak on może biegać w kurtce?" I to powiedziała dziewczyna, która w środku lata chodzi w długich jeansowych spodniach w koszuli i krawacie. Zaczęła podchodzić do dwójki, jednak nim zdążyła wejść w zasięg oczu Shizuo, on złapał chudego chłopaka i rzucił nim centralnie na nią. Ciężar ciała brązowowłosego powalił ją na ziemię i zaraz po upadku poczuła straszny ból w lewej kostce.
-Nic Ci nie jest, młoda damo?- zapytał brązowowłosy młodzieniec, z nutą zmartwienia w głosie. Podniosła głowę i spojrzała na niego. Kiedy tylko ujrzała jego twarz w pełnej krasie, oniemiała. Jeszcze nigdy nie widziała kogoś tak przystojnego. Jednak najbardziej zainteresowały ją jego rubinowe oczy. Były piękne. Jednak nie jest typem idiotki z Shoujo mangi, która będzie się w niego wgapiała.
- Sądzę, że skręciłam kostkę - powiedziałam, bez większego przejęcia odrywając wzrok od jego oczu. Z tyłu zauważyłam dobiegającego do niej Shuzio. Kiedy nad nimi stanął, zrzucił z niej czerwonookiego i spojrzał na nią. Zbladł i wydukał
- Kasumi co ty tu do cholery robisz?! -zawołał, kiedy tylko wypowiedział jej imię chłopak obok zesztywniał i dokładnie jej się przyjrzał uśmiechając się złowrogo.
- Jak to co?! Przyjechałam pomóc w opiece nad mamą idioto! - mimo iż Kasumi Heiwajima uważała swojego brata za ideał, nigdy nie zamierzała się do tego przyznać. Shizuo momentalnie zapomniał o tamtym chłopaku i wziął dziewczynę na ręce i skierował się do mieszkania pewnego doktorka. Mimo iż zaprzeczała i mówiła, że da radę sama pójść nie puścił jej. Obejrzała się za siebie, ponieważ poczuła na sobie czyiś wzrok. Brunet wwiercał w nią swoje pasjonujące spojrzenie, kiedy ich oczy się znów spotkały przeszył ją dziwny dreszcz, kiedy chłopak posłał jej najpiękniejszy uśmiech jaki w życiu widziała. Szybko się odwróciła i po cichu zapytała swojego brata:
-Kto to był?
-Hmmmm? Niby kto?
- Nie zgrywaj głupa! Ten chłopak z którym się kłóciłeś!
-.... A on... Nazywa się Izaya Orihara, ale radzę Ci nie zadawaj się z nim.- Nie słuchała już tego co Shizuo do niej mówił, zatopiła się w myślach o Izayi.
- Izaya Orihara, huh... -Cichutko wyszeptała.
O tag~! I oto koniec prologu, wiem... Zajebiaszczy no nie xD?! Co o tym myślicie? Piszcie komentarze~! Mam nadzieję, że się Wam spodobało~!
Pozdrowionka
~~Nanako~~